Inwestycja czy pieniądze w skarpecie?

Zastanawialiście się gdzie inwestuje się prywatną gotówkę? Pytanie dotyczy zarówno osób indywidualnych jak i przedsiębiorstw. Niestety zgodnie z ostatnimi badaniami CBOS (bez bliższego źródła informacji – te były podawane w TVP Wiadomości) ponad 98% polaków nie inwestuje, pozostawiając fundusze na popularnych RORach (rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy). O tyle to dziwne że dzięki temu banki zarabiają ponad 5mld zł rocznie. Bez dodatkowych kosztów – wszak do prowadzenia konta dochodzą opłaty za prowadzenie, za wypłaty z bankomatu, za przelewy..

Dodatkowo czarę goryczy przelewa fakt że bardzo podobne zachowania i tendencje można zauważyć w przypadku podmiotów gospodarczych. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że tutaj prym wiodą jednoosobowe działalności gospodarcze. Niemniej w dalszym ciągu nie tłumaczy to faktu że wszelka nadmiarowa gotówka winna być w ciągłym ruchu! Czy to poprzez zakup środków trwałych (i ich późniejszą amortyzację) czy w postaci zakupu najprostszych obligacji (lub ew. lokat terminowych). Dlaczego nie trzymać na koncie firmowym? Ktoś mógłby zarzucić że pieniądze potrzebne są na ew. inwestycje wewnętrzne, chwilowe i spontaniczne (nieprzewidziane) zakupy potrzebne do dalszej pracy. Oczywiście. Niemniej ile razy bym się nie spotykał z kadrą zarządzającą finansami, osoby te doskonale sobie zdają sprawę z tego co i co ile czasu się kupuje.

Wszelkie z pozoru „nieprzewidziane” wydatki były zaplanowane z odpowiednim wyprzedzeniem. Dlaczego więc nie pójść w ślad za zachodnimi spółkami jak np: ostatnia sytuacja firmy Apple która wreszcie się ugięła i wypłaciła dywidendy akcjonariuszom?
Wyjątkiem z jakim spotykam się coraz częściej są firmy parające się zarządzaniem kapitałem. Tutaj sytuacja jest zgoła inna. Niemalże 100% środków jest inwestowanych a pieniądze są w ciągłym ruchu.