Ograniczamy spadki kapitału

Zjawisko chwilowego spadku kapitału jest czymś normalnym w świecie inwestorów i nie należy się nim przejmować. Problemy zaczynają się dopiero w momencie kiedy owy spadek ma stały trend spadkowy oraz w chwili kiedy jest on na tyle duży że nie pozwala na dalsze jakiekolwiek operacje.

W takim wypadku pozostaje zamknąć część inwestycji będących w trakcie – co spowoduje stratę – a otwieranie nowych po prostu zamrozić. Spytacie dlaczego po prostu nie zamrozić wszystkich posiadanych inwestycji i przeczekać gorszy okres? Z dwu powodów.

Po pierwsze przedsiębiorstwo – i tutaj nie ma znaczenia czy przedsiębiorstwem nazywamy jedną tylko osobę czy firmę zatrudniającą ich kilkadziesiąt – zawsze potrzebuje funduszy operacyjnych. Czy to na pensję dla pracownika czy na opłatę czynszu za biuro. Z drugiej gro inwestycji potrzebuje być przez pewien okres dofinansowywane aby dopiero wtedy wypłynąć „na prostą” i zacząć generować zysk. Bardzo dobrze to widać na giełdzie Forex gdzie otwarta pozycja „zjada” po dźwigni nawet 500-krotność generowanej straty.

Jak więc unikać tych pechowych spadków? Są dwie koncepcje.

  1. Pierwsza z nich polega na ułożeniu spółek w które potencjalnie można inwestować w kolejności od najlepiej zarabiających czy mających najlepszy współczynnik ROE (return on equity – stopa zwrotu z kapitału własnego – czyli mających najlepszą rentowność) i inwestycji równej ilości środków w 10 najlepszych (po 1/10 na każdą).
  2. Drugi zaś to po prostu ustalenie kilku najważniejszych dla nas wskaźników i ich minimalnej wartości poniżej której nie dojdzie do żadnej inwestycji.

Powyższe koncepcje, mimo iż obie są skuteczne, prezentują dwa zupełnie różne toki rozumowania. W pierwszym inwestujemy w konkretną ilość spółek: w każdą identyczną kwotę. Czym więc wyższa posiadana suma na początku, tym wyższa pojedyncza składowa. W drugim zaś możemy dowolnie dzielić posiadany kapitał inwestując równie dobrze w 5 co w 50 spółek – grunt żeby wszystkie spełniały początkowe założenia.

Którą więc wybrać? Pamiętajmy że w dobie internetu mamy możliwość automatyzacji i skorzystania np: ze skryptów które w naszym imieniu będą inwestować określone kwoty przy określonych założeniach. W ramach testu postąpiłem podobnie i w ciągu ostatniego roku z początkowo zainwestowanego 1000pln na każdy sposób zarobiłem odpowiednio:

  1. sposób 1: 1123zł
  2. sposób 2: 1347zł

Czy oznacza to że metoda nr2 była lepsza? W żadnym wypadku! Jeden rok to stosunkowo zbyt krótki okres czasu by potwierdzić jakąkolwiek tego typu teorię. Co więcej szereg teorii i rozważań jakie można znaleźć w książkach obalają ją całkowicie. Generalna bowiem zasada brzmi by inwestować możliwie różnorodnie – wtedy nawet duże załamanie rynku które często dosięga najlepszych nie będzie aż tak odczuwalne dla naszego portfela. I właśnie ostatnie zdanie – ku zaskoczeniu niektórych – jest podsumowaniem dzisiejszego wpisu.